Wielkanoc w promieniach słonecznych

Wyczekana wiosna w końcu przyszła. Jeszcze przymrozi o poranku, jeszcze zaskoczy niską temperaturą ale już jest słonecznie i pogodnie.

Fiołki już przekwitają
Za to śliwa w pełnym rozkwicie., Mam nadzieję, że w tym roku
nic jej nie przeszkodzi mieć zdrowe i smaczne owoce.
Już zacieram ręce na myśl o powidłach i placku ze śliwkami
Czereśnia zaczyna kwitnąć.
Pyszna, nasza ulubiona odmiana Techlovan.
Duże, soczyste i ciemne owoce – jeszcze trochę.
Brzoza – moje ulubione drzewo – powoli się zazielenia.

Chociaż miałam nadzieję, że wraz z pogodą i pracą zdalną znajdę więcej czasu na mój ogródek – z posiadania którego bardzo się cieszę, zwłaszcza teraz – i gotowanie, to moje nadzieje okazały się płonne. Do zwykłych zajęć domowych i biurowych doszło nauczanie zdalne (zostałam nauczycielem swojego dziecka) oraz… kolejki w sklepach.

Chociaż staram się robić zakupy raz na tydzień to nie omijają mnie „ogonki” przed sklepami. Dlatego staram się robić zakupy rzadko za to hurtowo. Szkoda mi czasu na stanie w „ogonkach” dla kilku rzeczy.

W całym zamieszaniu domowo-biurowo-szkolnym nie zrobiłam planów kulinarnych na tegoroczną Wielkanoc. Nie było kiedy. Zazwyczaj trzy tygodnie przed świętami zaczynałam przeglądać przepisy i układać menu. Potem przygotowywałam listę zakupów ze wszystkimi niezbędnymi składnikami. Z kartką szłam do sklepu i robiłam zakupy pod moje kulinarne plany.

W tym roku będzie dokładnie odwrotnie. Zrobiłam zakupy – część z myślą o świętach – a menu układałam wczoraj pod to, co aktualnie mam w lodówce i spiżarni. Zwłaszcza, że święta, jak większość z nas, spędzimy w wąskim gronie najbliższych i wielkie gotowanie jest niepotrzebne.

Moje plany na śniadanie wielkanocne? Żurek wegański – bo taki najlepiej mi smakuje a reszta i tak się nie orientuje, że to coś innego. Twarożek w 3 wersjach – ze szczypiorkiem, ze skórką cytryny i miętą i z lubczykiem – podaję go w trzech niewielkich miseczkach, dla każdego coś dobrego. Jajka gotowane – to wiadomo musi być. Kiełbasa biała i frankfurterki – to dla wielbicieli mięsa. Sałatka grecka, trochę wędlin, trochę serów, trochę warzyw na półmiskach. Może jeszcze mozarella w sosie z oliwy, oliwek, papryki i pietruszki Do tego majonez własnej roboty i chrzan własnej roboty.

Chrzan po litewsku w mojej wersji – przepis z Kuchni Polskiej

– 1 duży korzeń chrzanu

– 2 – 3 łyżki masła

– kilka łyżek słodkiej śmietany – często dodaję jogurt zamiast śmietany

– sok z całej cytryny lub kilka łyżek octu winnego

– sól i cukier do smaku – daję ksylitol

Obrany chrzan trzeba zetrzeć polecam skorzystać z malaksera. Szybko i mniej płaczliwie. Otwarte okno bardzo się przyda.

Chrzan przekładamy na sitko i przelewamy wrzątkiem – jeśli lubicie chrzan na ostro to pomijamy ten etap. Masło należy roztopić w garnku, dodajemy chrzan i krótko przesmażamy. Dodajemy śmietanę lub jogurt tak aby powstał gęsty krem. Mocno podgrzewamy. Dodajemy sok z cytryny. Mieszamy i doprawiamy solą i cukrem do smaku. Do gorącego sosu można dodać żółtko. Na noc zostawiamy w chłodnym miejscu i na drugi dzień jest gotowy do podania.

Przekładam go w słoiczki i przechowuje w lodówce. Wytrzymuje kilka miesięcy. Jeśli zrobię większą porcję w grudniu to spokojnie zostaje mi słoiczek a czasem dwa do Wielkanocy. Nie traci smaku ani intensywności.

Potem już tylko kawa i słodkości. Na pewno będą kruche ciasteczka – specjalność mojego męża, mam plany zrobić jaglane kulki Raffaello – dla tych co cukru i maki nie powinni jeść. Może starczy mi czasu na sernik na spodzie z ciastek , może będzie po prostu babka.

Sernik amerykański – szybki przepis – robiłam go jakiś czas temu i wyszedł wspaniale!

Na Wielkanoc idealny! Czas pracy 20 minut!

– 250g herbatników
– 40 g masła
– 1200 sera typu Philadelphia albo koziego Pilos
– 200 ml śmietany 22%

– 250 g cukru lub 100 g kyslitolu
– 4 jaja
– 1 łyżka esencji waniliowej
– 1 łyżka mąki pszennej lub orkiszowej

Okrągłą formę wykładamy papierem do pieczenia. Masło rozpuszczamy w rondelku. Ciastka rozdrabniamy w malakserze. Przekładamy do miski, dodajemy masło i mieszamy. Przekładamy do formy i mocno ugniatamy. Formę wkładamy do lodówki. W tym czasie serki przekładamy do miski, dodajemy smietanę, cukier, wanilię i miksujemy na gładką masę. Następnie dodajemy po jednym jajku cały czas miksując. Na końcu dodajemy mąkę. Nagrzewamy piekarnik – 160 stopni bez termoobiegu. Masę serową przekładamy do formy z ciastkami i pieczemy około 1 godziny.

Serki kozie mam zawsze, herbatniki niekoniecznie. Zrobię bez spodu i zobaczymy co wyjdzie

Śniadanie i kawa ze słodkościami to właściwie wszystko co przygotowuję na świąteczną niedzielę. Do wieczora wyjadamy smakołyki przygotowane rano. Obiad szykuję dopiero na drugi dzień. W planach mam zupę krem z selera z grzankami. Sprawdza się jako szybkie danie na codzienny obiad jak i zupa podana na świąteczny stół. Do tej zupy nie potrzeba specjalnych składników. Przypuszczam, że prawie zawsze wszystko mamy w domu.

Pierwszy raz z selerem pod inną postacią niż sałatka jarzynowa spotkałam się właśnie robiąc tą zupę. Zasmakowała mi tak bardzo, że zrobiłam pure z selera i pieczonego selera i……seler zawitał na stałe w mojej kuchni nie tylko jako dodatek smakowy do rosołu i składnik sałatki.

Zupa krem z selera z grzankami

Składniki:

  • 1 duża bulwa selera (800-900 gram) – to naprawdę spory seler
  • 1 por – tylko biała część
  • 1 duży ziemniak
  • 1 jabłko
  • 2 litry bulionu warzywnego
  • 1 szklanka mleka roślinnego lub takiego jakie możecie
  • 5-6 łyżek oleju – u mnie jak zwykle z pestek winogron
  • 2 liście laurowe
  • 4 ziarna ziela angielskiego
  • ½ łyżeczki majeranku
  • ¼ łyżeczki lubczyku
  • Duża szczypta gałki muszkatołowej
  • Sól i czarny pieprz

Na grzanki

  • 4 kromki czerstwego pieczywa pokrojone w drobną kostkę – pół na pół centymetra
  • 1 ząbek czosnku lub czosnek granulowany – ja innego nie mogę jeść
  • 3 łyżki oleju
  • szczypta tymianku
  • szczypta majeranku
  • szczypta soli

jak nie mamy majeranku to starczy sam tymianek tylko większa porcja i na odwrót. Wystarczy.

Przygotowanie:

Por kroimy w talarki. W garnku rozgrzewamy olej, dodajemy por, liście laurowe i ziele angielskie. Dusimy na małym ogniu aż będzie miękki. Około 8 minut. Z garnka musimy wyciągnąć ziele i liście laurowe.

Seler, ziemniak i jabłko obieramy i kroimy w kostkę. Ziemniak i seler muszą być pokrojone drobniej niż jabłko. Wszystko dokładamy do garnka z porem. Wlewamy bulion ( lub wodę i jarzynkę bez dodatków chemii i soli) i gotujemy pod przykryciem przez 20-30 minut. Wszystkie warzywa muszą być bardzo miękkie.

Warzywa miksujemy blenderem ręcznym. Dodajemy mleko i ponownie blend ujemy. Doprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołową.

W międzyczasie, kiedy zupa się gotuje przygotowujemy grzanki. Posiekany czosnek łączymy w miseczce z olejem solą i ziołami. Pokrojone grzanki polewamy sosem i bardzo dokładnie mieszamy. Najlepiej robić to w szerokiej misce własnymi rękami. Wtedy grzanki dokładnie pokryją się oliwą z przyprawami. Możemy je prażyć na suchej patelni aż będą rumiane. Można też blachę do pieczenia wyłożyć papierem, wysypać grzanki i upiec w piekarniku – 150 stopni, górne granie. Blachę najlepiej włożyć na najwyższy poziom i mieszać od czasu do czasu. Grzanki są gotowe po około 15 minutach.

Zupę podajemy posypaną grzankami.

Kiedy przygotowywałam te grzanki okazało się, że nie mam tymianku tylko rozmaryn.
Bardzo dobrze skomponował się ze smakiem selera.

Ostatnio obiecałam, że podam przepis na pieczonego kalafiora. To kolejne danie, które nie wymaga wiele pracy i umiejętności a smakuje po prostu wspaniale i na pewno zachwyci każdego. Zwłaszcza tych, którzy pamiętają rozgotowane kalafiory z dzieciństwa. Dla nich, tak jak i dla mnie, tak upieczony kalafior będzie nagrodą za wszystkie rozgotowane spotkania z tym warzywem – kwiatem. Przepis według Ottolenghiego. Autor podaje do upieczonego kalafiora sos z pasty Tahiti.

Robiłam tego kalafior już kilka razy i podawałam bez sosu. Moim zdaniem tak podany też jest pyszny i niczego mu nie brakuje, zwłaszcza jeśli nie jest daniem głównym ale dodatkiem do obiadu.

Kalafior pieczony w całości

Składniki:

  • 1 cały kalafior, nawet z liśćmi
  • 45 g masła
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • Sól w płatkach lub gruboziarnista

Przygotowanie:

Do dużego garnka wkładamy cały kalafior głową do spodu garnka. Wlewamy wodę do ¾ wysokości kalafiora. Warzywo wyjmujemy. Wodę solimy i zagotowujemy.

Kiedy woda zacznie wrzeć kalafior wkładamy do garnka głową do spodu. Gotujemy go około 6 minut. Wyciągamy i odkładamy na chwilę na sitko do odsączenia, na jakieś 10 minut.

Masło rozpuszczamy w garnuszku i mieszamy z oliwą.

Nagrzewamy piekarnik do 170 °C termoobieg.

Kalafior przekładamy głową do góry na blachę lub do naczynia żaroodpornego ( tak zrobiłam) albo do formy na tartę. Podczas pieczenia kalafior trzeba polewać masłem i w mniejszym naczyniu łatwiej je zebrać łyżką z dna.

Smarujemy warzywo masłem bardzo dokładnie i posypujemy solą. Wstawiamy do piekarnika.

Czas pieczenia zależy od tego, jak bardzo jędrny kalafior chcemy zjeść. Średniej wielkości kalafior pieczemy około 1,5 godziny żeby był jędrny ale nie twardy. Można piec do dwóch godzin. Można też mniej – około godziny. Podczas pieczenia, co jakiś czas, należy polewać kalafiora masłem z blaszki.

Jeśli upieczemy kalafiora z liśćmi to staną się chrupkie i też nadają się do jedzenia
Jak ozdobicie jajka w tym roku?
Nie mam farbek, nie udało mi się kupić. W tym roku stawiam na łupiny cebuli albo
wygląd naturalny. Te wzorki malowałam …korektorem w pędzelku ;o)
Szkoła on-line na coś się przydała. To zadanie domowe z plastyki – dzieło mojego syna.
Mama wiązała tylko kokardki.

Wesołych Świąt!
I co najważniejsze w tym roku – spokojnych i zdrowych!

autor wpisu:
Małgorzata Szczerbińska

Dodaj komentarz