Olga Morawska „Góry na opak czyli rozmowy o czekaniu”

Olga Morawska – piękna młoda kobieta, autorka książek. Po śmierci męża Piotra Morawskiego, himalaisty, który zginął w 2009 roku na kolejnym zdobywanym ośmiotysięczniku, wychowuje dwóch synów i myśli o rozpowszechnieniu pięknych zdjęć gór, zrobionych przez Piotra. Któregoś dnia przychodzi jej do głowy myśl, aby fotografie połączyć z opowieściami o tych niedostępnych dla zwykłych ludzi miejscach. Może kierowana chęcią zrozumienia swojego wyboru życiowego, czyli związku z człowiekiem o wielkiej pasji postanawia, że będą to wspomnienia osób tak jak ona, będących w drugim planie wielkich wspinaczkowych sukcesów. Robi listę znanych jej rodzin himalaistów, którzy już w górach pozostali, a także tych, którzy ciągle realizują swoje pomysły. Rozmawia o Andrzeju Zawadzie, Macieju Pawlikowskim, Eugeniuszu Chrobaku, Darku Załuskim, Dobrosławie Miodowicz- Wolf, Wandzie Rutkiewicz, Piotrze Pustelniku, Andrzeju Heinrichu, Andrzeju Czoku i Jerzym Kukuczce.

Podziwiamy ludzi z pasją, czasem po cichu zazdrościmy im tej wyjątkowości, wielkiej miłości do czegoś, z czego nigdy nie rezygnują, wytrwałości w dążeniu do sukcesów, no i samych sukcesów. W końcu o himalaistach zdobywających najwyższe szczyty mówi cały świat. Z pewnością nie mamy pojęcia jakim kosztem się to odbywa, kto się cieszy, a kto cierpi. Paweł Pustelnik, syn Piotra Pustelnika, tak wspomina czas dzieciństwa: „Im intensywniej ojciec realizował swoje pasje, tym rzadziej bywał z rodziną i dystans pomiędzy nami się zwiększał. Zaczęliśmy się zajmować sami sobą…Mama wszystko trzymała w ryzach…W przypadku ojca pasja dostała nóg i poszła we własnym kierunku. I wszystko się zmieniło. Nie było żadnych kompromisów, rozmów czy negocjacji. Właściwie cała rodzina została postawiona przed faktem, że inaczej nie będzie.”

To właśnie rodziny – żony, mężowie, dzieci – osoby drugiego planu muszą, a może z miłości chcą poświęcić najwięcej. W czasie wypraw czekają, wypełniają podwójnie rodzinne obowiązki, boją się i modlą o szczęśliwy powrót. Podczas przygotowań towarzyszą, wspierają, wciągnięci w całą tą machinę przez swoich bliskich.

W książce Olgi Morawskiej pięknie opowiadają o tym jak wygląda życie u boku człowieka o wielkiej pasji, jak radzą sobie sami, gdy góry zabrały ukochaną osobę i co myślą po latach od tragedii, jaką zawsze jest niespodziewana i przedwczesna śmierć, często z wydawać by się mogło powodu, któremu można było zapobiec. „Zasnęła stojąc, przypięta do poręczówek, tuż nad namiotem jednego z obozów. Każdy, kto był w górach w trudnych sytuacjach, kto był w życiu bardzo zmęczony, wie, że można zasnąć nawet idąc. Niestety, nie było obok nikogo, żeby ją wybudzić. Szkoda, że zabrakło kogoś, kto by ją trącił łokciem.” Tak po latach o śmierci Dobrosławy Miodowicz – Wolf, mówi jej brat, Konstanty.

Te wyjątkowe historie ludzi, przeplatane w książce pięknymi widokami gór oraz zdjęciami bohaterów sprawiają, że czytelnik znajduje się w świecie pełnym miłości do człowieka i przyrody.

Dodaj komentarz