Eric – Emmanuel Schmitt „ Noc ognia”

Autor opisuje swoją podróż przez pustynię, jej celem jest dotarcie do pustelni, gdzie ostatni czas swojego życia spędził Charles de Foucauld. Wraz z reżyserem teatralnym Gerardem V. mają zamiar nakręcić film o życiu bogatego Francuza, dotkniętego łaską Boga, który postanowił żyć na pustyni wśród Tuaregów i dawać im świadectwo Miłości swoim życiem.

Artyści wraz z grupą turystów, wśród których są naukowcy i lekarka, wyruszają w nieznany im świat. Prowadzi ich Abajghur – tuareski przewodnik z arystokratycznego rodu, od wieków przemierzającego Saharę. Nie zna żadnego europejskiego języka, ale jak się okaże na pustyni ludzie porozumiewają się bez słów. Schmitt opisuje trudy pobytu w tym nieprzyjaznym dla człowieka obszarze. Bardzo wysokie temperatury i oślepiające słońce w ciągu dnia, przenikliwe zimno w nocy, strach przed ukąszeniem skorpiona, przerażająca pustka, w której można się zgubić. W tym obcym dla nich świecie, turyści spierają się o istnienie Boga. Jedni za pomocą dowodów naukowych i rozumu starają się udowodnić Jego brak, inni mówiąc o swojej wierze czują się dziwakami współczesnego świata. Główny bohater, którym jest sam autor, jako filozof nie potrafi zająć stanowiska, jednak w swoim sercu odczuwa niepokój i nieuświadomioną tęsknotę. Mimo tego twierdzi, że nie potrzebuje Boga, głośno wypowiada swoją myśl: „skoro (Bóg) mnie szuka, niech mnie znajdzie! – dokończyłem na głos, rzucając wyzwanie górom. Jak mógłbym sobie wyobrazić, że Bóg mnie słyszy i że odpowie mi kilka dni później.” Odpowiedź była dla Schmitta tak wstrząsająca i jednocześnie cudowna, że nie mógł już wątpić w istnienie Ojca, który „poprowadził go bardzo pewną ręką” do siebie.

Czytając opowieść trudno nie odnieść opisywanej pustyni jako przenośni do pustki życiowej i duchowej, jakiej możemy doświadczyć w swoim życiu, gubiąc się na swojej drodze, mierząc się samotnie z problemami, odczuwając smutek oraz ból tęsknoty za miłością.

„Popatrzyłem na ponurą pustynię wokół siebie. Gdzie w tym wszystkim jest Bóg? Ja też Go nie widziałem…”

Będąc w centrum tej wielkiej pustki błędem jest rozglądanie się dookoła, bo nie ma punktów odniesienia, które mogą nas poprowadzić. „Gdy się wędruje przez pustynię nie należy patrzeć w ziemię, lecz w niebo.” Tam dopiero odnajdziemy drogowskaz.

Dla nas Europejczyków pustka wypełniona tylko ciszą jest przerażająca, staramy się ją zagłuszyć, boimy się pozostać sami ze sobą i usłyszeć głos swojego serca. Abajghur – człowiek Sahary, zapytał Schmitta czy w jego kraju jest pustynia? Był zaszokowany negatywną odpowiedzią. „Więc jak sobie radzisz? (…) Życie wewnętrzne wzmacnia się dzięki zewnętrznej pustce (…) Dokąd się chronisz, kiedy chcesz się usunąć, kiedy chcesz się cieszyć, że żyjesz?”

autor opisu: Beata Motyl

Dodaj komentarz