,,Przebudzenie” Anthony de Mello

„Ludzie najczęściej śpią, nie zdając sobie z tego sprawy. Rodzą się pogrążeni we śnie. Żyją, śniąc. Nie budząc się, zawierają małżeństwa. Płodzą dzieci we śnie i umierają, nie budząc się ani razu.”

Te słowa autora, napisane w pierwszych zdaniach książki bardzo mną wstrząsnęły. Uświadomiły mi skąd w życiu tyle błędów, żali, tęsknot. Wiele razy słyszałam historie ludzi, którzy zderzają się z własnym życiem i nie wiedzą co zrobić dalej. Brak nadziei na zmianę pogrąża ich w uzależnieniach albo chorobach.

Anthony de Mello krok po kroku, bardzo powoli stara się prowadzić do przebudzenia oraz poznania prawdy. Sam będąc teologiem, filozofem i psychologiem, łączył mistykę Wschodu z europejską. W spisanych w tej książce rekolekcjach zagłębia się w psychologię duchowości. Opisuje błędy, które popełniamy na swojej drodze, nakłaniając nas do ich porzucenia, abyśmy mogli poczuć szczęście. Czy to możliwe? Tak, ale tylko wtedy gdy zrozumiemy siebie, będziemy świadomi swoich pragnień, zachowań, reakcji. Ta droga rozwoju nie jest łatwa, ale wiedzie do celu, którym jest największe dobro na świecie – miłość. To szczęście, o którym marzymy całe życie, często sami przed sobą udając, że wiemy czym ono jest, a wtedy pogrążamy się w jeszcze większym poczuciu bezsensu i żalu, nie zauważając, że: „Życie jest bankietem. Tragedią tego świata jest, że większość umiera na nim z głodu.”

Bez oczyszczenia umysłu z śmieci jakimi są nasze błędne przekonania i przyzwyczajenia, fałszywe idee zmieniające nasze życie w koszmar, nie poznamy Królestwa.

„Przebudzenie” nie jest książką na jeden wieczór. Trzeba poświęcić sporo czasu nie tylko na lekturę, ale też przemyślenia. Zmusza nas do zadawania sobie pytań o własne życie i próby odpowiedzi na nie. Czasem trzeba ją na chwilę odłożyć, żeby znów do niej powrócić. Jedno jest pewne, jeśli świadomie przeczytamy myśli pozostawione nam przez autora, nie pozostaniemy obojętni wobec siebie, poczujemy potrzebę zmiany, która będzie pierwszym krokiem w kierunku miłości.



Dodaj komentarz